Rynki ponownie zdemolowane

Notowania amerykańskiego indeksu giełdowego Dow Jones Industrial Average (DJIA) spadły dzisiaj o -10%. Jest to największy dzienny spadek tego indeksu od 1987 roku (także dla indeksu SP500). Jest to także największy spadek punktowy w historii indeksu DJIA o –2352,60 punktów. Rynkom nie pomogło nawet ogłoszenie przez amerykański bank centralny (FED) dodatkowego zastrzyku gotówki do systemu w wysokości 1,5 biliona dolarów (1 500 000 000 000 USD). Oczywiście wszystko za świeżo wydrukowane z powietrza pieniądze.

Indeks strachu VIX dotarł do bardzo wysokiej wartości 76, po raz trzeci od 1985 roku. Wyżej był tylko podczas krachu w 1987 roku i w trakcie krachu finansowego 2007-2008 roku. Z kolei indeks chciwości i strachu dotarł do bardzo niskiej liczby 2! (zakres 0-100), czyli do ekstremalnego strachu. Dla przypomnienia miesiąc temu wynosił on 56.

FED ogłosił dodanie płynności do systemu. Do rynku REPO dorzuci 1,5 biliona dolarów! Europejski Bank Centralny ogłosił z kolei pomoc dla instytucji finansowych, pozostawiając stopy procentowe na tym samym poziomie. Prawdopodobieństwo ścięcia stop procentowych do zera w USA wyniosło dzisiaj 99%.

To co się działo dzisiaj na GPW ciężko opisać. Nasze indeksy pospadały w takim tempie i o taki dystans, że człowiek przecierał oczy ze zdziwienia. WIG20 zaliczył spadek o -13,3% i był to największy dzienny spadek w historii GPW. Firmy giganty padały jak muchy. Największa spółka energetyczna PGE spadła o 19%, CCC zaliczyła -21%, Ten Square Games -26%! Dno kompletnie się urwało i indeksy lecą na łeb i szyję.

 

Złoto w górę przy groźbie wojny

Niepokojące wydarzenia w Iranie i Iraku z ostatnich kilku dni, a tym samym znacząco rosnąca groźba wybuchy nowej wojny, sprowokowały inwestorów do ucieczki do bezpiecznych aktywów. Na otwarciu dzisiejszego dnia złoto poszybowało do góry o ponad 140 zł do 6033 zł za uncję. W ujęciu dolarowym dotarło ono do 1587 dolarów za uncję. Jest to najwyższa cena złota od początku kwietnia 2013 roku.

Obrazek z serwisu stooq.pl.

Powiększa się ocean obligacji z “ujemnym zyskiem”

(rysunek na podstawie Financial Times)

Gdy oszczędzamy pieniądze i je inwestujemy, spodziewamy się zysku z inwestycji. Gdy kupujemy lokatę chcemy “zarobić pewne kilka procent”. Podobnie jest z obligacjami. Niestety żyjemy w czasach, gdy obligacje zaczynają “płacić ujemny zysk”. Ujemny zysk, czyli co? Czyli to my dokładamy do interesu, płacimy za to, że komuś użyczamy naszych pieniędzy. Na przykład Niemcy emitują dziesięcioletnie obligacje o nominale 100 euro i zerowym kuponie (0% zysku), które można kupić obecnie w cenie 107,34 euro, a po dziesięciu latach otrzymamy równe 100 euro. Czyli w 10 lat tracimy 7,34 euro (-0,71% rocznie). Kto to w ogóle kupuje?

Czytaj dalej Powiększa się ocean obligacji z “ujemnym zyskiem”

Mini crash w USA

Po raz pierwszy od “Krachu 2008 roku” różnica rentowności obligacji amerykańskich 10 letnich i 2 letnich dotarła do zera, a nawet lekko poniżej zera (obrazek). Spowodowało to ostrą wyprzedaż (-1,5%) na amerykańskim rynku zaraz po jego otwarciu. Różnice rentowności pomiędzy obligacjami o innych długościach odwróciły się już dawno temu (grudzień 2018 r.). Natomiast najlepszą zapowiedzią nadchodzącej recesji w USA jest różnica pomiędzy rentownościami 10-cio i dwu letnimi. W przeszłości po osiągnięciu zera recesja zaczynała się w przeciągu 6-12 miesięcy w większości przypadków.