Catalyst — okno do inwestycji w dług

Poza “standardowymi” parkietami na Giełdzie Papierów Wartościowych (GPW) w Warszawie, czyli parkietem “głównym”, gdzie notowane i handlowane są akcje dużych spółek oraz parkietem NewConnect (małe spółki), mamy w Polsce także parkiet do handlu długiem, czyli obligacjami. Na platformie Catalyst znajdziemy obligacje spółek (korporacyjne), spółdzielcze (banki spółdzielcze), komunalne (miasta, gminy, itp.), czy skarbowe (polskiego rządu). Zakup obligacji korporacyjnych nie musi wiązać się z dużym ryzykiem (niewypłacalności firmy), a możemy z nich uzyskać 4–7% rocznie i więcej.

Szybkie przypomnienie czym są obligacje. Firma na finansowanie swojej działalności może zaciągnąć dług, na przykład w postaci kredytu w banku. Ale może okazać się on “droższy”, niż pozyskanie środków od inwestorów. Dlatego firmy czasami “wolą” zaciągnąć dług u inwestorów, a odbywa się to właśnie poprzez obligacje. Spółka emituje obligacje, czyli papiery wartościowe. Dla przykładu spółka może potrzebować 15 milionów złotych, dlatego emituje 150 tysięcy obligacji, każda o wartości nominalnej 100 zł. Przed emisją można się “zapisać” na takie obligacje w domach maklerskich (rynek pierwotny), natomiast gdy obligacje zostaną wprowadzone do obrotu na parkiecie Catalyst, można nimi handlować (rynek wtórny). Warto zauważyć, że zapisanie się na obligacje oznacza zapłacenie gwarantowanej ceny 100 zł, natomiast na rynku wtórnym ceny mogą się wahać tak jak w przypadku akcji. Z jedną różnicą — ceny podawane są w procentach. Dlatego cena 95, może oznaczać 95 złotych jeśli cena emisji wyniosła 100 zł lub 950 zł jeśli cena emisji wyniosła 1000 zł.

Obligacje mają termin zapadalności. Jest to czas na jaki firma pożycza od inwestorów pieniądze. W tym czasie firma wypłaca inwestorom nagrodę, czyli odsetki, które w przypadku obligacji nazywamy kuponem. Ważne: kupon liczony jest od ceny emisyjnej, a nie od tej notowanej na giełdzie. Poniżej prezentuję zrzut ekranu skanera rentowności Catalyst, gdzie możemy sprawdzić aktualne rentowności obligacji (oczywiście ignorujemy GETBACK, który zbankrutował w 2018 roku).

Skaner obligacji ze strony Catalyst. (https://gpwcatalyst.pl/statystyki-skaner-rentownosci)

Przyjrzyjmy się jakiejś konkretnej obligacji: BST0222 wyemitowanej przez firmę BEST. Jej obecny kurs to 93,00, a ponieważ obligacja ta miała cenę emisyjną 100 zł, to jej cena także wynosi 93,00 zł. Ale to nie jest do końca prawda. I tutaj się sprawa trochę skomplikuje. Jak widzimy bieżące oprocentowanie obligacji to 5,22%. Gdy klikniemy w nazwę obligacji dowiemy się o niej jeszcze więcej. Okazuje się, że odsetki są wypłacane cztery razy w roku. Ostatnia wypłata odsetek miała miejsce 20 lutego, a dzisiaj jest 8 kwietnia, upłynęło więc 47 dni. Od ostatniej wypłaty obligacja wypracowała już pewne odsetki równe 5,22%*47dni/365 dni = 67 groszy. Dlatego cena jaką zapłacimy będzie wynosić około 93,67 zł. Poprzedni właściciel obligacji dostanie więc część należnych mu odsetek (kuponu), podobnie także my dostaniemy należną nam cześć odsetek jeśli sprzedamy przez wykupem. Ponieważ obecna cena to 93,67 zł, a termin zapadalności 2,9 roku, to kupując dzisiaj taką obligację możemy liczyć na 7,92% zysku brutto rocznie (np. na koncie IKE lub IKZE) lub 6,39% na pozostałych kontach maklerskich, gdzie musimy zapłacić podatek Belki od zysków kapitałowych (19%).
(Dlaczego rentowność wynosi 7,92% a nie 5,22%? Zapłaciliśmy za obligację 93,67 zł, a oddadzą nam 100 zł, więc zarabiamy 6,33 zł ponad 5,22% odsetek — czyli około 7,9% rocznie).

Doskonałą pozycją książkową na tematy obligacji jest książka Adama Jagielnickiego “Catalyst – Odkryj rynek obligacji” prezentowana poniżej.

W internecie znajdziemy kilka dobrych miejsc, gdzie dowiemy się wszystkiego na tematy obligacji. Najlepsze wg mnie miejsca to:

Warto zauważyć, że nie tylko firmy zadłużają się w postaci obligacji. Mogą to być miasta (np. Warszawa), czy nawet nasz rząd poprzez obligacje skarbowe (np. DS1029 o obecnej rentowności 2,75%). Prawie na pewno (99%) nowe pomysły rządu, czyli “piątka Kaczyńskiego“, będą finansowane poprzez emisję obligacji skarbowych przez nasz rząd.

W tym serwisie nie daję rekomendacji inwestycyjnych. Załóżmy jednak, że mamy konto IKE/IKZE oraz zwykłe konto maklerskie. Na każdym mamy po 100 000 zł (było by milo! 😉 ). Możemy zakupić po 1065 obligacji BST0222 (zakładając opłatę maklerską 0,19%). Na obu kontach zbierzemy łącznie 15,9% (15900 zł) odsetek do lutego 2022 roku oraz otrzymamy zwrot pieniędzy 1065*100, czyli 106500 zł plus odsetki 15900 zł. To łącznie daje 122 400 zł. Tak więc po niecałych trzech latach na koncie IKE/IKZE mamy 122 400 zł, a na naszym zwykłym koncie maklerskim 118 144 zł (po zapłacie 19% podatku Belki od zysku, 4256 zł).

I jeszcze jedna ważna informacja na koniec. Im niższa cena obligacji tym bardziej inwestorzy boją się o zwrot pieniędzy (o wykup obligacji). Obligacje notowane na poziomie 80% zazwyczaj są bardzo ryzykowne. Naiwnym może być myślenie, że kupię obligacje po 50% i zarobię drugie 50%. Możemy po prostu nie odzyskać w ogóle zainwestowanych pieniędzy. Ryzyko skaluje się liniowo z zyskiem. Im wyższy zysk tym wyższe ryzyko inwestycji. Dlatego poza ceną obligacji należy także sprawdzać kondycję finansową firmy/miasta/kraju oraz jej/jego plany na przyszłość. Może w tym pomóc np. Raport Rankingowy Spółek.

Procentowo liczba niewykupionych obligacji na rynku polskim w 2018 roku wyniosła 2,9% i aż 26,1% dla małych emitentów.


Zawarte w tym wpisie informacje nie są rekomendacją w rozumieniu ustawy z dnia 10 lutego 2017 r. o zmianie ustawy o obrocie instrumentami finansowymi oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. 2017 poz. 724), lecz są informacją edukacyjną. Dobór aktywów do własnego portfela inwestycyjnego leży po stronie Czytelnika. 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.