Napięcie na linii USA-Chiny rośnie

Od początku 2018 roku prezydent USA Donald Trump najwyraźniej uwziął się na Chiny. Zarzuca im kradzież technologii, ogromne korzyści Chin w  stosunkach handlowych, ale przede wszystkim obawia się tego, że Chiny niebawem staną się największą potęgą świata. Aby do tego nie dopuścić rozpętał wojnę handlową. Ale wygląda na to, że to podejście zemści się na USA.

Handel

W 2017 roku Amerykanie sprowadzili z Chin do kraju dobra wartości 509 miliardów dolarów, natomiast sami wyeksportowali do Chin dobra wartości 130 miliardów. To znaczy, że na swoich produktach zarobili 130 miliardów, ale musieli zapłacić 509 miliardów za chińskie produkty, czyli byli na minusie 379 miliardów dolarów. Dzieląc to na 12 miesięcy w roku, oznacza to średni deficyt handlowy na poziomie 31,7 miliardów dolarów. Aby “wyrównać” rachunki Donald Trump zaczął wprowadzać cła na produkty sprowadzane w Chin.

W pierwszej połowie 2018 roku wprowadzono cła na stal (25%) i aluminium (10%) na dobra chińskie wartości 50 miliardów dolarów. Rykoszetem oberwała także Unia Europejska oraz inne kraje, bo cła obowiązują wszystkich. Od końca września w USA obowiązują cła (10%) na kolejne chińskie dobra (razem 6000 produktów) warte 200 miliardów dolarów, które od stycznia 2019 r.  maja zamienić się na cła 25%. Dodatkowo przygotowywane są także 25%  cła na pozostałe chińskie dobra warte 267 miliardów dolarów. Chiny oczywiście nie pozostały dłużne Amerykanom i wprowadziły swoje cła 5-10% na produkty amerykańskie warte 60  miliardów. Sytuacja jest dość dynamiczna, dlatego podaję przybliżone liczby.

Będą problemy

Co cła oznaczają dla przeciętnego Smitha w USA? Chińskie dobra docierając do bram USA staną się automatycznie droższe z powodu dodatkowych ceł. Jeśli towar kosztował wcześniej 100 dolarów, teraz kosztuje zapewne 110 dolarów, a po nowym roku 125 dolarów. Nawet jeśli producenci zmniejszą swoją marżę, na pewno nie będą w stanie zaabsorbować tak wysokiej podwyżki, więc ceny produktów będą musiały wzrosnąć. Po pierwsze firmy zmniejszą marże, co oznacza, że mniej zarobią, a to z kolei przełoży się na słabsze wyniki i potencjalne spadki na giełdach amerykańskich. Z drugiej strony Amerykanów nie będzie stać na płacenie wyższych stawek, więc kupią mniej produktów. To także negatywnie odbije się na amerykańskich firmach. Cła tak naprawdę w niedługiej przyszłości mogą Amerykę wpędzić w recesję i zapaść. Żeby tego było mało, po wprowadzeniu ceł deficyt handlowy  jeszcze bardziej się zwiększył ($34,13 miliarda we wrześniu 2018 r.), czyli obrał kierunek inny niż zakładał Trump.

Wiemy więc, że koniec końców w Chinach zostaje co miesiąc ponad 30 miliardów dolarów. Co Chińczycy mogą zrobić z tymi dolarami? Jeśli ma się ich tak dużo, bo akumulowane są latami, to może to stanowić problem. To co Chińczycy mogą zrobić i robią, to po prostu coś za te dolary kupić w USA lub innych krajach, które akceptują dolara.

Obligacje

Amerykański rząd z kolei ma za mało pieniędzy (dziura lub deficyt budżetowy) o około bilion dolarów rocznie. Pożycza on więc “te niepotrzebne” dolary od Chińczyków i z innych krajów (Polska pożyczyła USA około 40 miliardów dolarów), i wystawia im potwierdzenie pożyczki, czyli obligację. Ale nie ma nic za darmo. Amerykanie nie dość że kiedyś będą musieli oddać pożyczone pieniądze, to do tego muszą płacić odsetki, obecnie około 3%. Chińczycy mają tych obligacji na ponad 1,2 biliona dolarów (21% całego zagranicznego długu USA). Czyli nie dość, że Amerykanie będą musieli kiedyś oddać te 1,2 biliona dolarów Chińczykom, to przy 3% odsetkach,  rocznie muszą oddawać 36 miliardów dolarów. Dlatego dług USA rośnie i rośnie i dawno stał się niespłacalny.

Jak twierdzą amerykańskie media i ekonomiści głównego nurtu, USA jest w najlepszej kondycji ekonomicznej od lat. Gdyby była to prawda, to nie dość, że nie byłoby deficytu budżetowego, to byłaby nadwyżka budżetowa, z której spłacało by się dług narodowy który wynosi obecnie 21,6 biliona dolarów (oraz kolejne utajnione 21 bilionów dla wojska). Skoro nawet przy “niby” wspaniałej sytuacji gospodarczej w USA, nie są oni w stanie opanować pęczniejącego długu, co będzie jeśli nadejdzie recesja?

Szach-mat?

Żeby tego było mało Chiny mają USA na talerzu albo zrobią im szach-mat. Jeśli Trump zajdzie im za mocno za skórę, mogą zwrócić obligacje i zażądać zwrotu 1,2 biliona dolarów (zresztą Chiny powoli pozbywają się tych obligacji). Nie muszę oczywiście mówić, że USA tych pieniędzy nie ma, skoro właśnie tyle brakuje im co roku żeby dopiąć budżet. Gdyby Chińczycy zrobili szach-mat, nagle dziura budżetowa urosłaby do 2,4 biliona dolarów. Skąd wziąć takie pieniądze? Albo sprzedać obligacje innym krajom, ale czy znajdzie się aż tylu kupców, albo Rezerwa Federalna (FED) mogłaby je skupić jak to robiła ostatnio latami.

Jest tylko jeden problem, FED nie chce już skupować obligacji, ba! od początku roku wyprzedaje je w tempie 600 miliardów dolarów rocznie. Robi tym samym konkurencję Departamentowi Skarbu. Nagle na rynku pojawiają się takie ilości obligacji, że brakuje kupców. Może się zdarzyć, że jednak w ostateczności FED będzie musiał “dodrukować z powietrza” ze 2 biliony dolarów. Oznaczałoby to zmniejszenie wartości dolara o około 30% (poprzez inflację), a to oznacza tak na prawdę kradzież oszczędności obywateli USA. Niby na koncie mamy te same oszczędności i tyle samo cyferek ale można za to kupić już 70% dóbr.

A żeby nie było nam tu w Europie tak wesoło, Unia Europejska ma taki sam problem z długiem i obligacjami, o ile nie większy.

Jedna odpowiedź do “Napięcie na linii USA-Chiny rośnie”

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.