Ujemne stopy procentowe nadchodzą

Ludzie zazwyczaj nie wiedzą tego jak ważne są stopy procentowe i co tak na prawdę one oznaczają. Banki centralne, w Polsce NBP a w USA Rezerwa Federalna (FED),  ustalają stopy procentowe. Najprościej mówiąc jest to cena jaką płaci się za pożyczenie pieniądzy. Gdy źle się dzieje w kraju, ludzie gromadzą pieniądze, a firmy nie biorą kredytów. Wtedy aby pobudzić gospodarkę, obniżane są stopy procentowe. Nawet do zera, a czasami poniżej zera. Ignorując na chwilę wszelkie marże banków w kredytach/kontach/lokatach, gdy stopy procentowe są zerowe, wtedy na lokacie mamy zero zysków, a kredyt ma zero odsetek. Czyli po pierwsze nie opłaca się trzymać pieniędzy w banku, lepiej je wydać (i o to chodzi bankom centralnym), z drugiej strony bierzemy kredyt “za darmo”, bo spłacamy tylko cześć kapitałową raty (odsetkowa jest zero). Wszystko to napędza gospodarkę, ludzie tłumnie  robią zakupy w galeriach, firmy zaciągają kredyty na rozwój.

Gdy dobrze się dzieje w kraju pracownicy chcą więcej zarobić, piekarze chcą więcej zarobić, lekarze chcą więcej zarobić, ukradkiem ceny ruszają w górę. Czyli pojawia się inflacja. Rok temu ceny były jakieś, dzisiaj są wyższe. Aby skontrolować zbyt wysoką inflację podnosi się stopy procentowe. Powodują one schłodzenie się gospodarki, ludzie nagle zauważają, że w końcu coś zarobią na lokacie, a firmy muszą płacić coraz to większe odsetki od kredytów, więc nie chcą już ich brać. To mocno uproszczony schemat.

Stopy procentowe oczywiście maja tez wpływ na inwestycje, szczególnie te na giełdzie i w nieruchomości. Niskie, czy zerowe stopy, powodują to, że firmy będą się dobrze rozwijać (za “darmowe” pieniądze), więc ich wycena rośnie, a co za tym idzie ceny ich akcji na giełdzie szybują. Przez około siedem lat stopy procentowe w USA wynosiły efektywnie 0%, a giełda przebiła niebo. Z drugiej strony, skoro przy niskich stopach nie ma odsetek od kredytów, to można się zadłużać w nieskończoność i inwestować w nieruchomości. Ich ceny w takim środowisku również szybują.

Ale co gdy stopy procentowe są zerowe, a w gospodarce źle się dzieje? Można dodrukować pieniędzy i wpuścić je w obieg. A gdy mamy krach/recesję robi się równocześnie i dodruk i zerowe stopy procentowe. Relatywną nowością są negatywne (ujemne) stopy procentowe. Wyobraźcie sobie, bierzecie kredyt na mieszkanie z banku. Przy normalnych stopach procentowych, musicie spłacać ratę kapitału (np. 1000 zł) i odsetki które są ustaloną stopą procentową (np. 200zł) oraz marżą (zakładamy dla prostoty 0zł). Czyli razem spłacacie 1200 zł. Gdy stopy procentowe zrobią się ujemne, będziecie spłacać 900 zł, przy racie kapitałowej 1000 zł, czyli bank dołoży Wam 100 zł. Myślicie, że ściemniam i to niemożliwe? To już się dzieje! W Szwajcarii stopy procentowe od 2015 roku wynoszą -1,75%, a przy +1,5% marży banku, nadal łączne spłacamy -0,25%. Oznacza, to że bank dokłada do naszego kapitału, czyli de facto musimy oddać mniej niż pożyczyliśmy (nie tylko bez odsetek, ale także mniej kapitału).

Jest to oczywiście sytuacja niekorzystna dla banków. Jest ona także niekorzystna dla posiadaczy oszczędności. Wyobraźcie sobie lokatę, czy konto oszczędnościowe o ujemnym oprocentowaniu. Kto będzie wtedy chciał trzymać pieniądze w banku, aby były po kawałku zabierane? Oczywiści nikt. Lepiej trzymać pieniądze w skarpecie i po roku mamy więcej niż posiadacz takiej lokaty.

Ogólnie rzecz biorąc, w normalnej sytuacji gdy stopy procentowe są dodatnie ludzie i instytucje posiadający pieniądze, będą na nich zarabiać (na odsetkach), natomiast kredytobiorcy będą tracić (na odsetkach). Gdy stopy procentowe zamienią się na ujemne, sytuacja odwraca się. Ludzie i instytucje posiadające pieniądze, będą na nich TRACIĆ, natomiast kredytobiorcy (zadłużeni) będą ZARABIAĆ.

O jak fajnie!?! – pomyślały sobie rządy państw zadłużonych, czyli… wszystkich. Dla przypomnienia, cały świat jest zadłużony na łącznie 250 bilionów dolarów, przy około 88 bilionów dolarów PKB świata. Czyli świat jest zadłużony trzy razy bardziej, niż to co produkuje rocznie. Takiego długu nie da się spłacić. Można więc zrobić dwie rzeczy: (1) wywołać hiperinflację (np. poprzez dodruk dużej ilości pieniędzy) i wtedy spłacić dług tańszymi pieniędzmi lub (2) obniżyć stopy procentowe poniżej zera, wtedy wszyscy zadłużeni korzystają, gdyż ich długi będą topnieć. Oczywiście wydarzy się to kosztem ludzi posiadających pieniądze (oszczędności, emerytury, itp.).

Już od dłuższego czasu rządy głowią się jak tu sprawić, żeby ludzie nie wypłacali pieniędzy z banku w przypadku ujemnych stóp procentowych (bo będą tracić). Oooo, może zlikwidujmy gotówkę! Pieniądze będą tylko elektroniczne, wypłata będzie przychodzić prosto na konto w banku, za wszystko będziemy płacić tylko elektronicznie. Szwecja jest tego najlepszym przykładem.

USA są mega zadłużone (22 biliony dolarów) i od trzech lat podnoszą stopy procentowe, z którymi dotarli do poziomu 2,0-2,25%. W październiku 2018 nastąpiła mocne tąpnięcie na giełdzie w USA i trwa do dziś. Najprawdopodobniej inwestorzy uznali, że przy takich stopach procentowych gospodarka zacznie mocno spowalniać w niedalekiej przyszłości, dlatego firmy będą mniej zarabiać, a ich akcje staną się mniej wartościowe (i tak są mocno przewartościowane). Jest wielce prawdopodobne, że podwyżka stóp w USA w tym miesiącu (do 2,25-2,5%) będzie ostatnią, po czym nastąpi zjazd do zera a i możliwe, że do ujemnych stóp, gdy gospodarka USA zderzy się ze ścianą.

O obecnym stanie Europejskiej gospodarki aż się boję pisać… Europejski Bank Centralny (ECB) trzyma stopę procentową na poziomie 0,40%, w Szwajcarii mamy 0,75%, a w Szwecji 0,35%. Niemcy najprawdopodobniej właśnie weszły w fazę recesji ze spadkiem PKB o -0,2%, a ECB w tym miesiącu zaprzestaje dodruk Euro (czyt. odłącza kroplówkę z darmowym pieniądzem). Kto w końcu skupi gigantyczny i szybko rosnący dług Włoch? 2019 rok może okazać krytycznym w światowych finansach – i nie, nie jestem pesymistą. To jest obraz tego co się dzieje, a wszyscy udają, że jest OK. Najprawdopodobniej Europa wróci do ostrego dodruku pieniędzy. Stopy procentowych nie ma gdzie chyba obniżać, chociaż zobaczymy na ile ujemnie można je naciągnąć.

 

 

 

 

 

5 odpowiedzi do “Ujemne stopy procentowe nadchodzą”

  1. Witam, OD kilku godzin przegladam posty Na panskim blogu.
    Przyznam sie, ze OD lat zastanawiam sie jak Tu zabezpieczyc choc w niewielkim stopniu swoje oszczednosci. Przeraza mnie widmo swiatowego kryzysu, hiperinflacji.
    Zloto I srebro wydaja sie byc pewnymi srodkami przechowywania wartosci – jest tylko jeden maly problem. Czy metale Te pozostana w obrocie za Te 30-40 lat?

    1. Witam. Jestem realistą mocno stąpającym po ziemi. Wydaje mi się, że świat finansowy jest zachłyśnięty i zaślepiony papierowymi aktywami, głównie kontraktami bez pokrycia fizycznego. Mnie też przeraża to co się dzieje. Po wpompowaniu ogromu pieniędzy w system przez FED, ECB itd. nie było proporcjonalnego wzrostu w gospodarkach. Od około roku wydaje się, że domek z kart zaczyna upadać. Bez dopompowania większej ilości pieniędzy do systemu wydaje mi się wątpliwy jakikolwiek wzrost gospodarczy. Nawet po wpompowaniu może być źle (utrata wartości pieniądza poprzez kreację pieniądza). Sam solidną część portfela trzymam w metalach szlachetnych. O ile za 30-40 lat nie będą zakazane i skonfiskowane, bazując na wzroście wartości złota po komunizmie w Polsce (czyli ~ 25 lat), w 2044 roku złoto będzie kosztować około 40 000 PLN/uncja. Ponieważ złoto jest jedyną “niezniszczalną” rzeczą (pierwiastkiem) to ono najprawdopodobniej pozostanie pieniądzem na zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.