Na dokładkę wojna walutowa?

Prezydent USA Donald Trump oskarżył wczoraj Chiny i Europę o manipulowanie swoimi walutami. Dodruk pieniędzy i obniżanie stóp procentowych oznacza osłabienie waluty i jej mniejszą wartość nabywczą. Jako że, waluty “są wyceniane” względem siebie osłabienie euro i juana oznacza umocnienie dolara. Umocnienie dolara jest dobre dla Amerykanów, gdyż mogą więcej dóbr kupić z zagranicy, natomiast jest złe dla ich sprzedaży. Po prostu ludzi spoza USA nie stać na ich dobra. Dlatego deficyt handlowy USA w maju osiągnął aż 55,5 miliarda dolarów. Czytaj dalej Na dokładkę wojna walutowa?

System podupada

(“spodziewane zyski” ze światowych obligacji — z twitta Charlie Bilello)

W zeszłym tygodniu Mario Draghi — szef Europejskiego Banku Centralnego — ogłosił kolejna dawkę stymulacji gospodarek Europy, czyli obniżkę i tak już negatywnych stóp procentowych (obrazek). Wpompowanie w system 3,5 biliona Euro od 2004 roku na nic najwyraźniej się zdało. Europa pełza gospodarczo. A wtórują jej USA. Rezerwa Federalna szykuje się do obniżek stóp procentowych, a rynki wyceniają ją na 100% w lipcu 2019 roku. Czytaj dalej System podupada

FED się gnie

Wielokrotnie pisałem, że ilość amerykańskiego długu (22 biliony dolarów) nie pozwoli na podniesienie stóp procentowych w USA zbyt wysoko, gdyż przekładają się one bezpośrednio na odsetki jakie Ameryka płaci od tego długu.  Jednak FED od 2015 roku mozolnie podnosił je z poziomu bliskiego zeru do około 2,25–2,50%. W ostatnim kwartale 2018 roku amerykański rynek pokazał co myśli o podwyżkach stóp, reagując ostrą 20% wyprzedażą. Interweniować musiał szef Rezerwy Federalnej (FED, banku centralnego USA) Jerome Powell, zapewniając ze FED zrobi pauzę w podnoszeniu stóp (kapitulacja numer 1). Rynek zareagował entuzjastycznie wracając na wysokie poziomy.

Czytaj dalej FED się gnie

Inwestorzy jednak się połapali.

Wojna handlowa USA-Chiny w ostatnich dniach rozgorzała na dobre. Amerykanie wprowadzili 25% cła na kolejne produkty sprowadzane z Chin warte 200 miliardów dolarów, myśląc że zniwelują tym swój deficyt handlowy z Chinami. Prawda jest inna i w końcu nawet inwestorzy się połapali. Za nowe cła zapłacą nie Chiny, tylko amerykańscy konsumenci, gdyż najprawdopodobniej firmy przerzucą na nich 25% wzrost cen. Jako że typowych Amerykanów na niewiele stać zapewne zmniejszą oni konsumpcję,  co wpłynie negatywnie na zyski spółek, a tym samym na wycenę akcji na giełdach. Dlatego od tygodnia obserwujemy już 5-6% spadki w USA.

Czytaj dalej Inwestorzy jednak się połapali.